Giełdowi gracze od lat z uwagą śledzą zagraniczne aktywa KGHM Polska Miedź, a najnowsze doniesienia z Chile z pewnością rozgrzeją parkiet przy Książęcej.
Chilijski diament w koronie polskiego giganta
Polski potentat miedziowy, kontrolujący 55% udziałów w projekcie Sierra Gorda, wspólnie z australijskim partnerem wydobywczym South32 Ltd. podjął kluczową decyzję, która zepnie klamrą strategiczne ambicje produkcyjne na kolejną dekadę.
Mowa o kwocie 725 mln USD w ujęciu realnym, która od 1 lipca 2026 roku zasili budowę nowoczesnej, czwartej linii mielenia oraz rozbudowę infrastruktury flotacyjnej i kruszenia.
Dla inwestorów to jasny i czytelny sygnał, że nie zamierza jedynie dryfować na fali wysokich cen miedzi, ale realnie i agresywnie skaluje swój biznes.
Sierra Gorda, która dotychczas była w stanie przerabiać około 48 mln ton rudy rocznie, podskoczy do imponujących 60 mln ton. To potężny wzrost mocy przerobowych o równe 25%, który w świecie górnictwa dużych kalibrów oznacza spektakularne przejście do zupełnie nowej ligi wagowej.
Zobacz również:
Algorytmy, gaming i głód czerwonego metalu
Dlaczego ta inwestycja ma fundamentalne znaczenie dla sektora technologii? Odpowiedź tkwi w globalnych megatrendach, które napędzają współczesną gospodarkę. Rewolucja AI potrzebuje gigantycznej infrastruktury, a nowoczesne centra danych zużywają potężne ilości energii i wymagają niezwykle zaawansowanych systemów chłodzenia.
Sercem tych wszystkich układów scalonych są kilometry miedzianych przewodów o najwyższej czystości. Podobnie sytuacja wygląda w gamingu, nowa generacja zaawansowanych konsol (nadchodzące PlayStation 6 i Project Helix od Xboxa) oraz potężne karty graficzne napędzające cyfrową rozrywkę opierają się na komponentach, w których miedź odgrywa kluczową rolę.
Zwiększając moce produkcyjne w Ameryce Południowej, spółka staje się kluczowym, wręcz niezastąpionym elementem globalnego technologicznego łańcucha dostaw. Zakończenie rozbudowy zaplanowano na koniec 2029 roku, a pełne moce operacyjne zostaną osiągnięte w drugim półroczu 2030 roku.
Wtedy średnia roczna produkcja miedzi płatnej skoczy o około 20%, pociągając za sobą proporcjonalny wzrost wydobycia cennych metali towarzyszących.
Zobacz również:
Cięcie kosztów na Atakamie
Finansowanie nie obciąży drastycznie bilansu grupy. Środki będą pochodzić w całości z bieżących przepływów operacyjnych Sierra Gorda oraz optymalnie dobranych instrumentów dłużnych. Kluczem do sukcesu jest maksymalne wykorzystanie już istniejącej, potężnej infrastruktury wodnej i energetycznej kopalni, co drastycznie obniża koszty początkowe całego przedsięwzięcia.
Najważniejszą informacją dla akcjonariuszy jest jednak prognozowane obniżenie jednostkowego kosztu C1. Zdolność do tańszego pozyskiwania surowca to dla KGHM potężna tarcza marżowa. Spółka w 2025 roku wypracowała aż 36,37 mld PLN skonsolidowanych przychodów, a chilijski projekt udowadnia, że apetyt na dalszy wzrost nie maleje.
Jak celnie podkreśla Anna Sobieraj-Kozakiewicz, wiceprezes KGHM ds. aktywów zagranicznych, ta decyzja istotnie wzmacnia pozycję firmy na globalnej arenie surowcowej. Co najciekawsze, to dopiero początek.
Projekt idealnie współgra z niedawnymi odkryciami w obszarze eksploracyjnym Catabela Northeast. Potencjał tamtejszego złoża pozwala realnie myśleć o znaczącym wydłużeniu życia całej kopalni.
Mimo tak pozytywnych informacji, akcje KGHM na zamknięciu giełdy w środę, 1 lipca spadły o symboliczne 0,78% do poziomu 328,65 PLN.
Wykres. Kurs akcji KGHM Polska Miedź

Źródło: TradingView.
Zobacz również: Akcje CD Projekt przed przełomem? GPW czeka na DLC do Wiedźmina 3. Ekspert wskazuje potencjalne daty
Źródło: StockWatch.