Koszty życia w Stanach Zjednoczonych wybudzają z amerykańskiego snu
To Europa, a nie Stany Zjednoczone, jest dziś głównym kierunkiem emigracji czasowej Polaków, wynika z danych przekazanych przez Polski Instytut Ekonomiczny.
Kraje europejskie wybiera 94% osób decydujących się na taki wyjazd z Polski.
Tymczasem w przypadku USA coraz częściej mamy do czynienia z odwrotnym trendem, więcej Polaków wraca z nich do kraju, niż wyjeżdża za ocean.
„Gwałtowna zmiana nastąpiła w okresie kryzysu finansowego w latach 2007-2009, kiedy saldo migracji na pobyt stały z USA zbliżyło się do zera, a w 2016 r. po raz pierwszy osiągnęło wartość dodatnią”, czytamy w raporcie.
„Stany Zjednoczone przestały być kierunkiem emigracji Polaków – dziś to raczej kierunek powrotów, co przekłada się na dodatnie saldo migracji”, dodano.
Eksperci podkreślają, że jeszcze w czasach PRL Stany Zjednoczone przyciągały Polaków, będąc wówczas spełnieniem tzw. amerykańskiego snu (ang. American Dream) przedstawiającego „obietnicę kapitalistycznego dobrobytu, szansy i lepszego życia, z dala od realiów gospodarki centralnie planowanej”.
„To właśnie ta obietnica napędzała kolejne fale wyjazdów: w szczytowych latach emigracji (1986-1987) saldo migracji z USA na pobyt stały sięgało nawet ok. -2,9 tys. rocznie”, wytłumaczono.
Sytuacja ta uległa jednak zmianie, a różnice między Stanami Zjednoczonymi a Europą uległy wyraźnemu zmniejszeniu.
Przeciętne wynagrodzenie, jak podaje PIE, w przeliczeniu na pełny etat w 1995 roku stanowiło ok. 38% poziomu amerykańskiego, natomiast w 2024 roku: 53,3%.
Luka domknięta jest również w przypadku skorygowanego dochodu rozporządzalnego gospodarstw domowych.
„Uwzględnia on, obok różnic cen, podatki, transfery oraz ochronę zdrowia i edukację, co pełniej oddaje realny poziom życia niż sama płaca. W tej mierze relacja Polski do USA wzrosła z 28,5% w 1995 roku do 55% w 2024 roku, a w ostatnich latach nawet przekraczała relację płacową”, przekazano.
Z raportu PIE wynika, że za taki obrót spraw odpowiada między innymi przystąpienie Polski do Unii Europejskiej, a co za tym idzie, przyspieszenie konwergencji widocznej w dynamice PKB, poziomie dochodów, czy warunkach życia Polaków.
„Można stwierdzić, że poprawa sytuacji materialnej w Polsce obniża skłonność Polaków do emigracji do Stanów Zjednoczonych”, przekazano.
„Warto przy tym zwrócić uwagę, że porównanie poziomu życia nie sprowadza się wyłącznie do wysokości płac. Znaczenie ma także to, ile gospodarstwa domowe muszą przeznaczać na podstawowe elementy awansu społecznego, w tym edukację”, dodano.
Nie jest tajemnicą, że dostęp do edukacji wyższej w Polsce jest znacznie mniej obciążający finansowo niż w USA, gdzie studiowanie często wiąże się z wieloletnim zadłużeniem wynikającym z tytułu zaciągania kredytów studenckich, niezbędnych do opłacenia wszystkich kosztów związanych z kształceniem.
„Z tej perspektywy materialny dystans między Polską a Stanami Zjednoczonymi okazuje się mniejszy niż sugeruje utrwalony obraz Ameryki jako kraju szans i możliwości, które Polska teraz także oferuje”, podsumowano.

Źródło: Polski Instytut Ekonomiczny.
Czytaj też:
Zobacz również:
1 na 4 Amerykanów ma kredyt studencki. Do spłaty mają 1,6 bln USD
Dane ośrodka badawczego Pew Research Center wskazują, że w 2024 roku Amerykanie mieli do spłacenia ok. 1,6 bln USD z tytułu kredytów studenckich.
Wzrost o 42% w porównaniu z poziomem sprzed dziesięciu lat wynika zarówno ze zwiększonego odsetka osób podejmujących studia, jak i ze wzrostu kosztów szkolnictwa wyższego.
Co czwarty Amerykanin w wieku poniżej 40 lat ma zadłużenie powodu podjęcia studiów. Odsetek ten spada do 14% wśród osób w wieku od 40 do 49 lat i do zaledwie 4% wśród osób w wieku 50 lat i starszych.
„Oczywiście nie wszyscy Amerykanie studiują na uczelniach wyższych lub kończą studia, więc zadłużenie z tytułu kredytów studenckich jest bardziej powszechne wśród tej grupy osób, które to zrobiły”, czytamy.
„Na przykład wśród osób dorosłych poniżej 40. roku życia, które posiadają co najmniej czteroletni dyplom uczelni wyższej, 36% ma niespłacone zadłużenie z tytułu kredytów studenckich”, dodano.
Co więcej, do pogłębienia powyższych zobowiązań młodych Amerykanów zmuszają również problemy finansowe.
„Jedna czwarta absolwentów w wieku od 25 do 39 lat, którzy zaciągnęli kredyty, twierdzi, że albo trudno im związać koniec z końcem, albo ledwo wiążą koniec z końcem, w porównaniu z 9% osób bez kredytów”, przekazano.
„I podczas gdy tylko 29% młodych absolwentów z niespłaconymi kredytami studenckimi twierdzi, że żyje wygodnie, 53% osób bez kredytów wyraża podobną opinię”, dodano.
Około jedna trzecia (35%) osób w wieku od 25 do 39 lat, które posiadają co najmniej tytuł licencjata i mają niespłacone zadłużenie z tytułu kredytu studenckiego, twierdzi, że korzyści płynące z uzyskanego wykształcenia nie były warte poniesionych kosztów.
Dla porównania, podobną opinię przekazało 16% młodych absolwentów uczelni wyższych bez niespłaconego zadłużenia.

Źródło: Pew Research Center.
Źródła: Polski Instytut Ekonomiczny, Pew Research Center.