Choć coraz więcej sygnałów wskazuje, że konflikt dobiega końca, a ruch przez cieśninę zaczął wracać do poziomów sprzed jego wybuchu, negatywne skutki dla globalnej gospodarki są już widoczne. Wzrost kosztów energii, transportu i ubezpieczeń osłabił aktywność firm, pogorszył warunki handlu i ponownie podbił presję inflacyjną.

OECD prognozuje, że globalny wzrost PKB w 2026 spowolni do 2,8%, wobec 2,9% w poprzedniej edycji i 3,4% w 2025.

W strefie euro skala hamowania będzie jeszcze większa. PKB w 2026 ma wzrosnąć jedynie o 0,8% wobec 1,4% w 2025. Handel w Europie ma rosnąć ponad 2-krotnie słabiej niż w 2025. Jednocześnie, inflacja w państwach G20 ma w 2026 wynieść 4,0% vs 3,4% w 2025.

Polska radzi sobie z kryzysem lepiej niż sąsiedzi

Na tle osłabienia globalnej gospodarki, Polska zaskakuje odpornością. Głównym skutkiem szoku są wyższe wskaźniki inflacji PPI i CPI. W sferze realnej efekty są widoczne praktycznie tylko w branżach bezpośrednio powiązanych z surowcami transportowanymi przez cieśninę Ormuz. Dane o koniunkturze (na następnej stronie) wskazują na pogorszenie nastrojów w rafinacji ropy i produkcji chemikaliów.

Problemy dotyczą również transportu, który silnie zależy od cen paliw. Wyższa inflacja uderza głównie w konsumentów, którzy w warunkach większej niepewności częściowo ograniczają zakupy. Widać to w niższym wzroście sprzedaży detalicznej.

Popyt konsumencki został częściowo osłonięty przez program CPN, który relatywnie niskim kosztem ograniczył ryzyko wzrostu oczekiwań inflacyjnych oraz uruchomienia sprzężeń, przez które skutki wstrząsu podażowego byłyby znacznie bardziej dotkliwe. Mimo trwającego już czwarty miesiąc szoku podażowego, coraz więcej firm w badaniach koniunktury sygnalizuje zwiększenie produkcji, odbudowę popytu oraz poprawę sytuacji finansowej.

W danych widać też, że odbiorcy surowców szukali nowych dostawców. Choć w przypadku surowców energetycznych „elastyczność Armingtona”, czyli możliwość zastąpienia importu produkcją krajową, jest niska, od lutego produkcja w krajowym górnictwie istotnie wzrosła, ograniczając powstałe niedobory.

Krótkookresowym wsparciem dla firm było również osłabienie złotego, co poprawiło konkurencyjność cenową krajowych dostawców, choć ten efekt ma granice. Głównym kanałem negatywnego wpływu wojny na krajową gospodarkę jest słabsza aktywność u partnerów handlowych.

Polska gospodarka „kuloodporna” na zewnętrzne wstrząsy

Taki obraz potwierdzają dane ze sfery realnej. Nasze szacunki miesięcznego PKB wskazują, że wzrost w 2q26 był na podobnym poziomie jak w 1q26.

To wzmacnia tezę, że polska gospodarka pozostaje jak na razie „kuloodporna”, chociaż pełna ocena wpływu szoku będzie możliwa dopiero za kilka kwartałów.

Część efektów może ujawnić się z opóźnieniem, na razie jednak krajowa aktywność pozostaje stabilna, a gospodarka skutecznie absorbuje zewnętrzny wstrząs.

Porozumienie USA-Iran i otwarcie cieśniny Ormuz

W scenariuszu bazowym zakładamy, że USA i Iran osiągną co najmniej częściowe porozumienie w 60-dniowym okresie negocjacji, a cieśnina Ormuz będzie dalej stopniowo otwierana. Ryzyko wokół tego założenia jest jednak wysokie. Pierwsze otwarcie cieśniny okazało się nietrwałe, a szlak został ponownie zamknięty. Ponadto, raport OIES wskazuje, że samo „otwarcie” Ormuz nie oznacza szybkiego powrotu rynku ropy do normy. Nawet po deeskalacji utrzymają się wąskie gardła logistyczne, wyższe koszty frachtu i ubezpieczeń, nierówny restart wydobycia oraz napięcia na rynku produktów naftowych.

Przepływy przez Ormuz mają wrócić do ponad 95% poziomu sprzed kryzysu najwcześniej w 4q26. Według IEA globalny popyt na ropę w 2026 vs 2025 ma spaść o 1,1 mln bbl/d, a podaż o 3,9 mln bbl/d, do 102,4 mln bbl/d. W 2027 rynek może jednak ponownie wejść w nadwyżkę, przy wzroście podaży o 8 mln bbl/d i popytu o 2 mln bbl/d.

Cena Brent spadła już z ponad 120 USD/bbl w szczycie do poniżej 80 USD/bbl, a dalszą ścieżkę zakładamy zgodnie z kontraktami terminowymi. Nasz scenariusz pozostaje więc kierunkowo spójny z poprzednim Kwartalnikiem: konflikt wygasa, ceny ropy stopniowo spadają, ale niepewność pozostaje wysoka. Jednocześnie sama trajektoria cen ropy jest nawet nieco niższa niż zakładaliśmy w marcu.