Rzeź technologicznych gigantów na Wall Street
Za KOSPI podążyły inne średnie i finalnie największe ciosy ze strony podaży – na najważniejszych rynkach – otrzymał Nasdaq Composite, który stracił przeszło 4 procent. Waga spółek technologicznych położyła się cieniem na indeksie S&P500, który stracił ponad 2 procent, gdy DJIA ugrał skromną zwyżkę o 0,1 procent.
>> Czytaj również:
W Europie niemiecki DAX spadł o około 1,4 procent, gdy francuski CAC zanotował skromny spadek o około 0,4 procent. Patrząc na przeceny w USA warto odnotować dwa fakty. Pierwszym jest dominacja spółek technologicznych w przecenie, a drugim relatywna siła szerokiego rynku mimo słabości sektora technologicznego. W istocie, porównanie indeksu S&P500 z indeksem S&P500 Equal Weight, który dzięki konstrukcji koszyka eliminuje dominację spółek technologicznych, ujawnia zwyżkę drugiego o około 0,3 procent.
Wzrost tak czytanego rynku uzupełnia się ze wzrostem DJIA i pokazuje, iż tydzień nie był tak zły, jak wskazują na to spadki indeksów, przez pryzmat których zwykle oceniane są najważniejsze giełdy, jak S&P500 czy Nasdaqa Composite. Spojrzenie na korektę w amerykańskim sektorze technologicznym pozwala odnotować, iż układ sił był nieco bardziej złożony niż tylko spadki w koszyku chipów i AI. Przecena wyzwolona tąpnięciem giełdy koreańskiej nie zmienia faktu, iż Nasdaq Compoiste spadał na pięciu sesjach tygodnia.
Spadkowa seria była pierwszą tego typu od przełomu grudnia i stycznia, co samo w sobie wskazuje na potrzebę korekty, która właśnie ma miejsce.
W końcówce tygodnia większe emocje wzbudzała też spółka Apple, którą generalnie nie łączy się z sektorem sztucznej inteligencji. Akcje giganta technologicznego spadły w czwartek o przeszło 4 procent po informacji, iż spółka jest zmuszona podnieść ceny produktów w kontekście rosnących cen chipów. Akcje AAPL odbiły w piątek dynamicznie, ale skończyły tydzień spadkiem o przeszło 4 procent i w pewnym sensie pociągnęły za sobą koszyk MAG7, który mierzony ETF-em Roundhill Magnificent Seven stracił blisko 4 procent.
Micron rośnie o 850% rocznie, a Apple brakuje chipów AI
Paradoks polega na tym, iż kłopoty Apple z dostępem do podzespołów potwierdzają popyt w sektorze sztucznej inteligencji, który jest większy od możliwości produkcyjnych. Efekty widać po wynikach spółki Micron Technology, która na pierwszych trzech sesjach tygodnia straciła przeszło 13 procent – niesiona wcześniej wspomnianym impulsem spadkowym na giełdzie koreańskiej – by w czwartek, gdy ogłosiła wyniki kwartalne, zyskać przeszło 15 procent i powiększyć zwyżkę w skali roku do 850 procent.
Na spadki w amerykańskim sektorze technologicznym warto patrzeć nie tylko przez pryzmat koniecznej korekty, ale też przez relację rynku z ryzykiem. Zakończony tydzień przyniósł umocnienie dolara, które może nie jest tak ważne dla Wall Street, jak dla innych giełd, ale samo w sobie kształtuje apetyt na ryzyko.
Wzrost USD na światowych rynkach był związany z pytaniami o przyszłość polityki Fed i wyceny podwyżek ceny kredytu. Potencjalnie wyższe stopy procentowe zwykle ograniczają popyt na spółki wzrostowe i zwiększają apetyt na spółki dywidendowe. Efektem jest proces, w którym sektor technologiczny wysyła na rynki impulsy korekcyjne, co owocuje rotacją kapitałów na szerszy rynek. Na koniec warto jeszcze odnotować odporność rynków na sytuację na Bliskim Wschodzie. Wymiana ciosów między USA i Iranem i atak Iranu na jeden ze statków w Cieśninie Ormuz nie przeszkodziły ropie znaleźć się na poziomach obserwowanych przed atakami USA i Izraela na Iran.
Ostatni element oznacza, iż wcześniej czy później impuls antyinflacyjny z tego kierunku zacznie być postrzegany jako sprzyjający braku podwyżek ceny kredytu przez Fed. Efektem będzie zrównoważenie obserwowanego w ostatnich tygodniach zaniepokojenie rynku jastrzębimi sygnałami z FOMC i wzmocnienie wskazania, iż giełdy ciągle będą operowały w sprzyjającym układzie makro, który zawsze był jednym z najważniejszych fundamentów, na jakich opierała się trwałość rynków byka.